Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2017

FUDTEST #30: Lion Peanut- recenzja


"Nadziewany wafel z karmelem (29,8%), płatkami pszennymi (3,3%) i orzechami ziemnymi (17,6%) w polewie kakaowej"
W 30 Fudteście orzechowa wersja batonika Lion. Osobiście wolę różne wersje tego batona lub w innych postaciach (np płatków albo w lodach) od klasycznego wydania. A jako, że mam słabość do orzechów, moje oczekiwania wobec połączenia fistaszków i karmelu były dość wysokie.
 Lion Peanut różni się od oryginału tym, że oprócz płatków, pod czekoladową polewą kryją się orzeszki ziemne. Ich obecność można poczuć od razu po otwarciu opakowania; ulatnia się apetyczna woń orzechów arachidowych. Oczywiście zaraz wyczuwamy też zapach klasycznego Liona- ta dobrze znana czekoladowo-karmelowa słodka nutka. Z zewnątrz baton niczym się nie różni od zwykłej wersji.
 Wewnątrz znajduje się to, co w Lionie być powinno: jest wafelek, jest też ciągnący się, słodki karmel. Pod słodką mleczną czekoladą razem z płatkami pszennymi znajduje się gwiazda wieczoru- orzeszki ziemne; jest ich nawet całkiem sporo.
 Tak jak w klasycznym Lionie, także tutaj dużym atutem jest struktura batona. Mamy chrupki i słony wafelek otoczony przez ciągnący się karmel, chrupkie płatki i rozpuszczająca się w ustach czekolada. Bonusem są tutaj orzeszki, które nadają batonikowi jeszcze więcej chrupkości. Smakowo również spisują się na piątkę, równoważą okropną słodkość czekolady i karmelu; na pewno przypadnie do gustu wielbicielom Reeses. Chociaż uważam, że mógłby być bardziej orzechowy a mniej "lionowy", gdyż wciąż mocno przypomina w smaku klasyczną wersję.
 Kto lubi słodkie i chrupiące batony na pewno się nie zawiedzie, szczególnie jeśli nie przeszkadzają mu lekko słone tony. Jednak nie ma co się nakręcać na mocno orzechowe doznania; jedząc batona od razu wiemy, że to Lion, dodatek fistaszków nie czyni sporej różnicy. Niemniej jednak Lion Peanut jest smaczny i na pewno sięgnę po niego jeszcze raz.
7,5/10

czwartek, 19 stycznia 2017

FUDTEST #21: Milka Collage (Caramel, Biscuit and Chocolate Drops)- recenzja


"Wyrób cukierniczy z kremem kakaowym (48%), czekoladą mleczną z mleka alpejskiego (40%), kawałkami herbatników (4,5%), kawałkami czekolady (4,5%) i lekko solonymi kawałkami karmelu (2%)"
Taki wyczerpujący opis możemy znaleźć na opakowaniu jednej z dwóch rodzajów czekolady Collage od Milki. Chociaż czy czekolada to dobre określenie? Według producentów zasługuje raczej na miano "wyrobu cukierniczego"- nie brzmi to najlepiej, wręcz odstrasza od zakupu. Wszystkie Milki na etykiecie zawsze nosiły dumną nazwę czekolady, skąd więc nagle takie określenie? Nie będę tego dociekać, przynajmniej dalsza część jest dużo bardziej zachęcająca. 
To, co wyróżnia wyroby cukiernicze czekolady z serii Collage (jest też wersja malinowa), to nietypowy kształt tabliczki. Chociaż jest tutaj małe oszustwo, ponieważ ich masa skurczyła się ze 100 do 93g 😬. Otwierając opakowanie, możemy zobaczyć ów "kolaż" z herbatników, karmelu i mini łezek czekoladowych. Zapewne w zamiarze miał wyjść tzw "artystyczny nieład", jednak kawałeczki na każdej kostce są skupione w jednym miejscu i nie są równomiernie rozdystrybuowane (trochę górnolotnie, ale nie wiem jak to nazwać, żeby brzmiało normalnie 😁). Druga strona również ma nietypowy wygląd; zamiast tradycyjnych kostek z logo Milki, mamy nie do końca oddzielone od siebie, nieco większe kostki z lekko falującym (?) wzorem. Tabliczka prezentuje się ładnie.
Oczywiście pierwsze co czuć po otwarciu opakowania to dobrze znana woń czekolady Milka. Obecny jest też przyjemny zapach herbatników. Gdy wytężymy nasze nosy jeszcze mocniej, możemy też skojarzyć ją sobie z Milką Caramel (tą z płynnym karmelem w środku).
 Ogólnie czekolada jest bardzo słodka. Na ten efekt składa się nie tylko czekolada z alpejskiego mleka, ale też czekoladowe wnętrze jak również karmel. Nagromadzenie czekolady w postaci kremowego nadzienia i łezek daje mocno czekoladowe wrażenia, które są równoważone przez chrupiące herbatniki. Jednak mi tego chrupania troszkę brakowało; udział herbatników w kolażu mógłby być większy. 
 Kawałki karmelu są mocno słodkie (jak na karmel przystało), słony posmak nie jest intensywny, wręcz ledwo wyczuwalny, więc jeżeli ktoś nie przepada za solonym karmelem, powinien znieść tę znikomą ilość soli. Na kawałki powinny uważać osoby z plombami lub innymi problemami z zębami: karmel jest bardzo twardy. Myślę, że znajdą się też osoby, dla których karmelowe kawałeczki będą  zbyt słodkie, ale ja do takich nie należę (poza tym jest go w tej czekoladzie tyle co kot napłakał), dlatego nie wpływa to na moją ocenę.
Milka jak zwykle stworzyła pyszny i bardzo słodki produkt. Czy to czekolada czy wyrób cukierniczy, nie ma większego znaczenia; na pewno jeszcze sięgnę po Collage na sklepowej półce. Kto wie, może następnym razem będę miała szczęście i trafię na większą ilość herbatników ;)
9/10
 

wtorek, 17 stycznia 2017

FUDTEST #18: Płatki śniadaniowe Lion- recenzja


Jako, że mam ogromną słabość do płatków śniadaniowych wszelakiej maści i mogłabym je jeść z mlekiem, jogurtami, czy też chrupać same, w swoich Fudtestach często będę przedstawiać recenzje śniadaniowych chrupek. Na pierwszy ogień idzie nie byle co, bo produkt od Nestle: płatki śniadaniowe Lion. Na naszym rynku są obecne już szmat czasu i najwyraźniej cieszą się sporą popularnością; w końcu połączenie czekoladowo-karmelowego chrupiącego batonika i mleka brzmi bardzo obiecująco.
 "Płatki śniadaniowe z czekoladą i karmelem, z witaminami i składnikami mineralnymi"
Taką informacją raczą nas producenci na opakowaniu. Moim skromnym zdaniem słodkie płatki nie są najlepszym wyborem w kwestii uzupełniania zapotrzebowania na witaminy i składniki mineralne ale w końcu czymś trzeba zachęcić te mamuśki do kupna😂.
Na opakowaniu (na moim zdjęciu już niestety wymęczonym i w połowie pustym 😄) oprócz znajomej lwiej mordki i logo, prezentuje się miska pełna różnokształtnych chrupek w dwóch kolorach, nietrudno zgadnąć, które są karmelowe, a które czekoladowe.
Zapach płatków do złudzenia przypomina oryginalnego batona Lion, czuć słodką karmelową woń jak i czekoladę, która ma ten sam aromat co batonik. Niestety, tutaj nie znajdziemy chrupek ryżowych. Są za to chrupki karmelowe i czekoladowe. Oba rodzaje są bardzo słodkie i chrupiące, co rekompensuje brak chrupek ryżowych. Te karmelowe są oczywiście bardziej słodkie; czekoladowe natomiast przypominają troszkę Chocapic. Tak właśnie określiłabym ich smak: płatki Chocapic z dodatkiem karmelowych chrupek. Połączenie karmelu i czekolady prawie zawsze się sprawdza, między innymi właśnie w tym wydaniu, w dodatku w chrupkiej postaci. 

Po zalaniu ich mlekiem nawet po dłuższej chwili płatki zachowują chrupkość i nie robią się rozmokłe ani "paćkowate". Podane z mlekiem smakują naprawdę dobrze- lepiej niż same, gdyż nie są wtedy tak mocno słodkie. 
Mleko po płatkach smakuje po prostu jak przesłodzone kakao: nie czujemy już karmelowej nuty, jedynie cukier i posmak kakao Nesquik lub Puchatek. Ale zawsze możemy dosypać wtedy naszych lionowych płatków i chrupać dalej ;) Nie mam niestety zdjęcia mleka ale kolorem również do złudzenia przypomina kakao.
Płatki Lion to nie lada gratka dla miłośników kultowego batonika od Nestle jak również tych, którzy mają słabość do karmelu z czekoladą. Ich jakość jest naprawdę dobra, są mocno chrupiące, ale nie do przesady, ilość chrupek czekoladowych i karmelowych jest praktycznie równa, za co też duży plus. Może są trochę zbyt słodkie jako propozycja śniadaniowa, ale wiadomo, że płatki śniadaniowe są tylko z nazwy i możemy je zajadać o każdej porze dnia i nocy :) Myślę, że fajnie by było, gdyby producenci dorzucili coś jeszcze, coś typowo "lionowego" co uczyniłoby te płatki jeszcze bardziej wyjątkowymi.
8/10

poniedziałek, 16 stycznia 2017

FUDTEST #17: Hatherwood Caramel Shortcakes- recenzja

 W ostatnim tygodniu w Lidlu pojawiły się produkty z tygodnia brytyjskiego. Moją uwagę przykuły te niepozorne ciastka (z daleka myślałam, że są to jakieś dekadenckie kruche ciacha z masłem orzechowym i czekoladą i rzuciłam się do półki gdzie leżały 😂)
"Ciastka z warstwą karmelu maślanego i czekoladą mleczną"
Maślany karmel i mleczna czekolada- zapowiada się pysznie. Ale przydałaby się jakaś informacja jaki to rodzaj ciasta, kruche? Mniejsza o to, trzeba koniecznie je wypróbować.
Patrząc na zdjęcie na opakowaniu, wyobrażałam sobie okropnie słodkie, rozpadające się ciastka i miałam nadzieję, że tym razem będę w błędzie. Otwierając opakowanie byłam bardzo zaskoczona- wokół rozległ się intensywny zapach orzechowo-kawowy. Dziwne, bo producent nic o tych składnikach w opisie nie wspominał. Wewnątrz znajdują się 4 ciężkie ciastka- naprawdę jak na swoje rozmiary ważą sporo. Prezentują się bardzo ładnie i apetycznie.
Biorąc ciacho do ręki, wciąż czujemy ten sam, intensywny zapach; jednak jeśli przyłożymy nos do czekoladowej polewy, możemy ją wyczuć. Polewa jest bardzo delikatna, ale jest jej gruba warstwa.
Biorę pierwszy kęs: najpierw napotykam na opór ze strony czekolady, ale na szczęście nie rozpada się na kawałeczki, tuż pod nią zupełnie inna struktura: karmel, a raczej krem karmelowy, który konsystencją przypomina maślaną masę; na samym dole gruby kruchy herbatnik, tłusty i maślany- to właśnie tutaj można poczuć orzechy. Struktura ciastka jest bardzo ciekawa- 3 warstwy o różnych konsystencjach i stopniach twardości, odkrywane jedna po drugiej.
Polewa czekoladowa jest słodka i mleczna, jej jakość jest całkiem przyzwoita. Mimo lekkiej twardości przy gryzieniu, nie rozpada się, a w ustach ładnie się rozpływa.
Kremowa masa karmelowa jest miękka i gładka; czuć w niej odrobinę nuty kawowej ale o dziwo jest to na plus. Również przyjemniej rozpływa się w ustach.
Herbatnikowy spód jest mocno tłusty i orzechowy; kruchy lecz nie rozpada się i nie kruszy mocno.
Zajadając ciacho, najpierw czujemy mleczną czekoladę, potem krówkowy smak karmelu, następnie wkracza mocno orzechowy herbatnik. Ciastka są słodziutkie i naprawdę sycące, ich jedzenie to ciekawe doświadczenie różnych smaków, aromatów i struktur.
Ciasteczka z karmelem z Lidla okazały się bardzo miłym zaskoczeniem. Już następnego dnia pobiegłam zrobić zapasy ;) Jedyny minus to ilość: w opakowaniu znajdują się tylko 4 ciasteczka i mimo, że są naprawdę sycące (i pyszne z mlekiem!) to mogłoby być ich więcej. Dla niektórych mogą być zbyt tłuste ale myślę, że dla większości nie stanowiłoby to problemu. Proszę o wprowadzenie ich na stałe do Lidla! 😍
9,5/10

wtorek, 10 stycznia 2017

FUDTEST #9: Algida Carte D'Or Salty Caramel- recenzja

Lody śmietankowo-karmelowe z solą morską i kawałkami karmelu (4%)
 Słodko-słona propozycja od Algidy. Gdy tylko zobaczyłam napis "salty caramel" wiedziałam, że to musi być miłość od pierwszego wejrzenia. Czym prędzej przygarnęłam jedno takie pudełeczko i od razu zabrałam się za Fudtest. Miałam co prawda kilka wątpliwości: lody śmietankowe? Waniliowe byłyby chyba lepsze. I Algido dlaczego tylko 4% karmelu? 😭. Jednak mimo wszystko miałam spore nadzieje na znalezienie kolejnego ulubionego smaku  lodów.
Po zdjęciu wieczka ukazały się mi mięciutkie (nie zmrożona kostka) lody z kuszącymi kawałeczkami karmelu rozsianymi po całym pudełku. Nie udało mi się zrobić zdjęcia lodów przed nabraniem porcji, pokusa była zbyt silna 😁 Mam za to zdjęcie już topiących się lodów, szkoda, bo tutaj akurat tych kawałków karmelu nie widać, ale uwierzcie mi, są tam (chociaż mogłoby być ich faktycznie więcej).
Kolejną rzeczą, która mnie zauroczyła był zapach: piękny, karmelowy i słodki. Już wiedziałam, że jak tak dalej pójdzie, ciężko będzie poprzestać na jednej porcji. Lody są słodkie ale nie do przesady, bardzo dobrze czuć też przyjemną nutkę solonego karmelu. Same kawałki karmelu przyjemnie rozpływają się w ustach. I dobór lodów śmietankowych zamiast waniliowych okazał się wcale nie gorszym pomysłem, powiedziałabym nawet, że lepszym, waniliowy aromat mógłby przeszkodzić w smakowaniu solonego karmelu. 
Nie ma się tu nad czym rozpisywać. Lody Carte D'Or Salty Caramel od dzisiaj należą do ścisłej czołówki moich ulubionych deserów z zamrażarki. Jeśli wy też lubicie słodki karmel, z pewnością je pokochacie, a jeśli za nim nie przepadacie lub nigdy nie próbowaliście, ten produkt może Was do nich przekonać. Jedyne czego mi brakowało to ilość kawałków karmelu, nie pogniewałabym się gdyby było go więcej. Lody te są pyszne z orzechowymi M&M'sami, naprawdę polecam :)
9/10