Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mcdonalds. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mcdonalds. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 stycznia 2017

FUDTEST #12: Kanapka Drwala (McDonald's)- recenzja

W tej odsłonie Fudmaniak przyjrzy się jednej z pozycji w zimowym menu McDonald's. Wybór padł na Kanapkę Drwala; zarówno wygląd jak i opis ze strony McD zapowiadały pyszną kanapkę. Co obiecują nam znaleźć w pudełku?
Placek serowy otoczony złocistą panierką, soczysta wołowina, dwa plastry bekonu, krucha sałata i prażona cebulka w bułce pszennej z serem i boczkiem. Smaku dopełnia wyjątkowy sos z przyprawami.
Ser w panierce, bekon i jeszcze więcej sera i bekonu na bułce? Brzmi idealnie; bekonu i sera nigdy za dużo w burgerach. Nastawiam się na obfitą kanapkę, przepych mile widziany, oby rzeczywistość okazała się równie pyszna.
 Po otwarciu naszym oczom ukazuje się ciepła buła; czuć znajomy zapach burgera ale możemy też wyczuć bekon i ser, a także tajemniczy sos z przyprawami, którego składu nie udało mi się znaleźć. Bułka jest miękka ale nie "kapciowata" jak w Hamburgerze, kusi jeszcze ciepłym serem i bekonem. Próbuję najpierw samej bułki; jest strasznie słona, nie wiem co to za ser, ale razem z bekonem sprawiają, że zamiast po pełen kęs kanapki sięgam po zimny napój. Oby całość nie okazała się jeszcze bardziej słona.
Na szczęście jakimś magicznym sposobem "słoność" bułki zostaje zamaskowana przez intensywny smak ukryty w jej wnętrzu. Chrupki i ciepły placek z ciągnącym się serem (chociaż dla mnie mógłby być to łagodniejszy gatunek sera; jego smak jest bardzo mocny, przyćmiewa smak kotleta),pyszne plastry bekonu (szkoda, że tylko dwa, nie obraziłaby się o trzeci), na nim klasyczny kotlet wołowy- tutaj bez zmian. W kwestii warzyw jest tu dość skromnie: prażona cebulka i sałata uciekająca ze wszystkich stron po każdym ugryzieniu kanapki; przyjemnie komponują się z całością, ale jestem ciekawa jak skończyłoby się dodanie odrobiny np pomidora.
 Co do sosu, bardzo dobrze komponuje się z kanapką, nie jest za ostry ani za bardzo majonezowy, mogłoby go być jednak odrobinkę więcej, był nierównomiernie rozłożony i często albo nie było go w ogóle czuć albo wręcz wylewał się na palce. 
Nieestetyczne zdjęcie wnętrza kanapki (na górze widać sos)
 Podsumowując Kanapka Drwala jest spora i sycąca. Nie jest do przesady słona ale przez większą ilość bekonu i sera polecam zaopatrzyć się w kubek zimnej coli (smakuje jeszcze lepiej :)). Czy kupiłabym ją jeszcze raz? Pomimo wysokiej ceny (chyba ok. 14zł), jeśli miałabym ochotę na sytą kanapkę z Maca, korzystałabym z okazji i ponownie kupiłabym tę limitowaną wersję. Zastanawia mnie jak Kanapka Drwala prezentuje się w wersji ostrej. Czy ktoś z Was odważył się spróbować i podzieli się swoimi wrażeniami?
8/10

poniedziałek, 9 stycznia 2017

FUDTEST #3: McFlurry Peanut Butter- recenzja

W moich Fudtestach postaram się od czasu do czasu dzielić się opiniami na temat ofert sieci restauracji lub fast foodów. Na pierwszy ogień idzie McDonald's i ich nowa propozycja w menu deserowym- McFlurry z sosem o smaku masła orzechowego.
 Znowu to masło orzechowe? Tak wiem, ale nic nie poradzę, jest to jedno z moich licznych comfort foods, ale obiecuję poprawę i ograniczę bombardowanie was moim uzależnieniem od peanut butter. Skoro o comfort food już mowa, to właśnie McFlurry z maka jest kolejną rzeczą wysoko usytuowaną na tej obszernej liście, prawie przy każdej wizycie w McD nie mogę się powstrzymać od zamówienia tego deseru. Więc gdy tylko dowiedziałam się o wprowadzeniu masła orzechowego do menu, z prędkością światła udałam się do najbliższego fast foodu.
Co do wyboru posypki łatwo nie było, ostatecznie padło na Liona- połączenie chrupkich kawałeczków i karmelu (którego brak KitKatowi)  z masłem orzechowym wydawało mi się najbardziej odpowiednie.
I nie myliłam się. Puszyste lody z chrupiącym Lionem, do tego gęściutki sos. Nie wiem ile w nim tak naprawdę masła orzechowego (nie wspominając już o samych orzechach) ale smak jest naprawdę intensywny, można naprawdę odnieść wrażenie że jemy lody z masłem orzechowym wprost ze słoiczka. Słony sos świetnie komponuje się ze słodką posypką i zimnymi lodami, które w tym przypadku nie były roztopioną breją z okruchami batona (a takie sytuacje zdarzyły mi się już kilkakrotnie przy zamówieniu McFlurry, po prostu pracownicy serwują nam kubeczek, który był przygotowany wcześniej i miał już czas się roztopić).
McFlurry z sosem o smaku masła orzechowego to świetna propozycja dla lubujących w połączeniach słodkie-słone. Deser jest sycący lecz nie za ciężki. Zdecydowanie przy kolejnej wizycie z maku wybiorę ten sos, zapewne tym razem z KitKatową posypką. Szkoda, że jest to oferta limitowana, imho sos ten mógłby zawitać w menu na stałe.
9/10